Nasze lekcje religii.            powrót


 

Modlitwa Abrahama

Abraham czekał na dziecko wiele lat. Zadawał sobie pytania: co mnie czeka? Kto będzie moim następcą? Kto zaopiekuje się moja rodziną? Aż pewnego dnia Bóg przemówił: „Abrahamie, spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić. Tak liczne będzie twoje potomstwo”.
Pan Bóg zawsze słyszy nasze modlitwy i nie pozostaje wobec nich obojętny. Abraham i Sara z wiarą prosili o dziecko i Pan Bóg spełnił ich prośbę, dając im syna Izaaka.

 

/p. Barbara Nycz/



- Jak mogę Ci pomóc?
- Tylko modlitwą.

Kto z kim rozmawia?
Dziecko z duszą czyśćcową.

W czasie oktawy Uroczystości Wszystkich Świętych w ramach katechezy odwiedzaliśmy cmentarz modląc się przy grobach zmarłych z naszych rodzin. Pamiętaliśmy również o modlitwie w intencji zmarłych nauczycieli i dobroczyńców naszej szkoły. Z zadumą przystanęliśmy także przy tablicy upamiętniającej zmarłych mieszkańców, którzy oddali życie za Ojczyznę.



1. i 2. listopada to nie to samo?!

Wiele razy daty 1. i 2. listopada używane są wymiennie, podobnie nazwy: Wszystkich Świętych i Dzień Zmarłych. Tymczasem to nie to samo. Te dwa dni mówią o zupełnie innej rzeczywistości. Wiedzą o tym już wszyscy uczniowie.
1. listopada obchodzimy Uroczystość Wszystkich Świętych. To święto podczas którego w szczególny sposób czcimy świętych, którzy dostąpili już szczęścia oglądania Boga twarzą w twarz. Uświadamiamy sobie wówczas, iż mamy orędowników w niebie, ich postawa i życie są dla nas wzorem do naśladowania. Fakt, że dostąpili już szczęścia wiecznego, umacnia naszą nadzieję, że i my kiedyś tam będziemy.
2. listopada to Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Tego dnia odwiedzamy cmentarze, wyrażając w ten sposób naszą pamięć o tych, co już odeszli. Największą pomoc okazujemy naszym zmarłym ofiarowując w ich intencji modlitwę, to ona pomaga im osiągnąć życie wieczne. Pamiętajmy wówczas, że dla nas chrześcijan śmierć nie jest końcem, ale początkiem nowego życia - życia wiecznego. Dla nas śmierć, to narodzenie się dla nieba.
 


Różaniec – to z pozoru zwykła modlitwa. Modlitwa długa i nużąca. Czy na pewno?!
Popatrz: obliczono, że małe dziecko powtarza wyraz "mama" około trzystu razy dziennie. Czy to się dziecku znudzi? Nigdy! A może nudzi to matkę? Też nie. Reaguje ona na każde odezwanie się dziecka.
Podobnie jest z modlitwą różańcową. Maryja jest naszą Matką. Kiedy odmawiamy różaniec, jesteśmy podobni do małego dziecka. Powtarzamy jak ono: Bądź pozdrowiona, Matko! Czy Maryja cieszy się z tego pozdrowienia? Na pewno tak! Jest to przecież nawiązanie do radosnego wydarzenia w Nazarecie, gdzie Anioł Gabriel oznajmił Jej, że jest "łaski pełna", a Ona przyjęła to z pokorą, nazywając siebie służebnicą Pańską. Jeżeli Ona jest "łaski pełna", to my świadomi własnej niedoskonałości, prosimy Ją: "Módl się za nami grzesznymi", abyśmy także napełnieni zostali łaską przyjaźni Bożej.

Ilekroć Maryja chciała przekazać światu swoje orędzie, zjawiała się wybranym ludziom (najczęściej dzieciom) z różańcem w ręku i usilnie zachęcała do jego odmawiania. Tak było w Lourdes w roku 1858, tak też było w Fatimie w roku 1917. Z tego wynika, że modlitwa różańcowa jest dla Maryi szczególnie miła, a dla człowieka bardzo skuteczna. Wyrosła ona z Ewangelii i jest jej streszczeniem.

Odmawiając różaniec oddajemy wszystkie nasze radości i smutki - całe nasze - życie Maryi. Gdy zwracamy się do Niej z ufnością, możemy być pewni, że Ona wstawia się za nami u Swego Syna - Jezusa.

O mocy różańca można pisać wiele - jednak to każdy osobiście musi się o niej przekonać. Spróbuj może już dziś porozmawiać z Maryją trzymając w ręku różaniec.